Menu

Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego

o książkach, które zostawiają ślad w mojej głowie.

Dryland

oxyart

Nieczęsto na liście moich lektur pojawiają się książki, które poświęcone są Afryce. Nie wiem dlaczego, bo przecież znam reportaże Kapuścińskiego czy Tochmana, a ostatnio nawet pisałem o wznowionym Dębickim? Na dodatek mam szczęście, kiedy już trafiam na afrykańską historię, to okazuje się dobrze napisana. Tak, jak „Dryland” Konrada Piskały.

Autor zajął się w niej Somalią, uchodzącą za najniebezpieczniejszy kraj dla dziennikarzy. Według Komitetu na rzecz Ochrony Dziennikarzy, od momentu upadku reżimu Siada Barre, czyli w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, zginęło tam ponad pięćdziesięciu dziennikarzy. Zresztą to nie jest bezpieczny kraj nie tylko dla reporterów. Od ponad 30 lat Somalijczycy uciekają ze swojej ojczyzny szukając lepszego świata na zachodzie Europy. Polska od zawsze leżała na głównym szlaku ich wędrówki do raju. Niewielka grupa uciekinierów z Somalii osiedliła się w Polsce i jednemu z nich poświęcona jest połowa „Drylandu”. To Abdulkadir Gabeire Farah, prezes warszawskiej Fundacji dla Somalii. Piskała w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej” tak mówił o konstrukcji książki: „Gdy po raz pierwszy spotkałem się z mieszkającym od dawna w Polsce Abdulcadirem - zakładałem, że będzie on dla mnie jednym z wielu źródeł informacji, może kontaktów, z których skorzystam już w Afryce. Okazał się – jak to określił Ryszard Kapuściński – prawdziwym „tłumaczem kultur” i tak silną oraz barwną osobowością, że po prostu musiałem uczynić go jednym z bohaterów mojej książki.”

 drylandwab21

 

Kto jest bohaterem drugiej części książki? Somalijczycy, których autor ukazuje jako bezpaństwowców, którzy nie mogą liczyć poza granicami ojczyzny na żadną pomoc. Upadłe państwo nie oferuje im wsparcia ambasad, konsulatów, nie uchroni ich od krzywdy ani jednym żołnierzem. W takiej sytuacji dłoń wyciąga do nich arabski islamizm. Tylko to nie jest ręka niosąca pomoc, to raczej religijny łańcuch, który wykorzystuje ich sytuację dając ułudę bezpieczeństwa. Z sukcesem, bo da się zauważyć, że Somalijczykom lepiej w okowach islamu niż granicach ojczyzny. WHO zbadało stan zdrowia mieszkańców tego kraju i stwierdziło, że niemal 30 procent populacji cierpi na zaburzenia psychiczne, a ponad połowa zażywa narkotyki.

Czy taki kraj ma szansę na istnienie? Czy tacy obywatele są w stanie stworzyć możliwie jednolitą społeczność i zadbać o swoje interesy? Odpowiedzi wydają się oczywiste i najpewniej w najbliższych latach nie ma szans na Somalię inną niż stereotypowe myślenie o niej. Książka Piskały daje jednak jakiś cień nadziei, bo pokazuje ten kraj z nieco innego punktu widzenia. To wszystko, z czym nam się kojarzy, zostaje zepchnięte nieco na miejsce tła. Autor nie zapomina o tym, ale otwiera nam oczy na ludzi. Pokazuje, że w gruncie rzeczy są tacy jak wszyscy – marzą o lepszym świecie dla siebie. No i zauważa nadzieję.

W cytowanym wcześniej wywiadzie powiedział też to: „Wolałbym nie spekulować o przyszłości Somalii. Na naszych oczach tworzą się zręby nowych instytucji, w proces ten angażują się nowi aktorzy społeczni – choćby kobiety, których status znacznie się poprawił w okresie wojny, gdy przejmowały wiele z obowiązków mężczyzn.”

Konrad Piskała za „Dryland” otrzymał Nagrodę im. Beaty Pawlak. To wyróżnienie przyznawane jest za „tekst na temat innych kultur, religii i cywilizacji opublikowany w języku polskim.”

*

*

*

ZAKOŃCZENIE (można uznać je za spojler)

Smutną puentą tej książki jest los jej głównego bohatera. We wrześniu 2015 roku Abdulkadir Gabeire Farah zginął w Somalii w zamachu terrorystycznym. Nie spełni swojego marzenia - chciał zostać prezydentem swojej ojczyzny.

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [youcancallmeann] *.dynamic-ww-06.vectranet.pl

    Pisarstwo reportażowe jest, moim zdaniem, mimo wszystko trudnym pisarstwem. Wydaje mi się, że ciężko może być pisać bez lukru lub opowiadania się po którejś ze stron. Czasem może być ciężko pokazać prawdę. Zaciekawiłeś mnie tą recenzją, chętnie sięgnę po książkę, gdy trochę zmniejszę mój stosik :) Pozdrawiam!

  • Gość

    Zaintrygowałeś mnie tą historią, a że o Afryce i jej zawiłych losach i przeżyciach bohaterów lubię czytać chętnie sięgnę po tę pozycję :) Pozdrawiam serdecznie :) Aneta Grenda

  • Gość: [Aga - E Book Book] *.play-internet.pl

    Przyznaję, że nigdy do tej pory nie zainteresowałam się tematyką Afryki. W ogóle jeśli chodzi o reportaże, to ze wstydem stwierdzam, że to moja pięta achillesowa i mam w tej kwestii praktycznie zerowe doświadczenie. Koniecznie muszę to nadrobić i myślę, że recenzowana przez Ciebie książka znajdzie się na mojej liście reportaży do przeczytania.

  • Gość: [Ewa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czuję się zaintrygowana tą książką - Afryka, jej losy... Nie wiem natomiast czy umiałabym się w niej odnaleźć, gdyż nie przepadam za literaturą faktu. Cóż, może kiedyś spróbuję.

  • Gość: [Asia Homoturisticus] *.dynamic-ww-06.vectranet.pl

    Do reportaży nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło, wydawały mi się jakieś takie obce, trudne, nieciekawe. Swoim tekstem rozpaliłeś we mnie iskierkę nadziei, że może jednak nie miałam racji i przez całe życie się myliłam. Być może sięgnę po "Dryland".

  • Gość: [Kinga - mylittlepleasures.pl] *.dynamic.t-mont.net.pl

    Bardzo interesują mnie pozycje czytelnicze opowiadające o Afryce. Ostatnio czytałam reportaż "Safari mrocznej gwiazdy" ale nie podbił on mojego serca. Po "Dryland" z ogromną chęcią sięgnę!

  • Gość: [Marta Kraszewska Rudym spojrzeniem] *.gdansk.vectranet.pl

    Nie przeczytałam zakończenia, o którym wspominasz, że jest spojlerem. Chętnie bowiem sięgnę po książkę

  • Gość: [Lalo.mama] *.internetia.net.pl

    Kapuściński to mój faworyt reportażu. Przeczytałam chyba wszystkie jego książki, a te o Afryce szczególnie uważnie, gdyż uzmysłowiły mi jak niewiele wiem o tym lądzie...

  • Gość: [nataliana.pl] *.play-internet.pl

    bardzo ciekawy opis, chętnie przeczytam jeśli będę mieć okazję!

© Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci