Menu

Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego

o książkach, które zostawiają ślad w mojej głowie.

Moienzi Nzadi. U wrót Konga

oxyart

Ta książka spodobała mi się na kilku płaszczyznach. Pierwsza to językowa, bo uwielbiam zdania składane w takim stylu. Drugi powód zadowolenia przyniósł mi niemal wizjonerski wtedy, stosunek autora do opisywanej rzeczywistości kolonialnej. Po trzecie - ten reportaż można wpisać na listę najlepszych opowieści podróżniczych jakie napisano.

Tadeusz Dębicki w 1927 roku wyrusza na pokładzie holenderskiego statku Kompanii Handlowej. Przypomnijmy, że to czasy gdy kolonializm ma się wciąż dobrze, a kraje posiadające swoje zamorskie terytoria czerpią z nich niebotyczne korzyści, budując swoją potęgę w Europie. Ten idylliczny czas niebawem się skończy, ale na razie kolonie są nie tylko źródłem bogactw naturalnych, ale także dostarczycielem niemal bezpłatnej siły roboczej. I w takich okolicznościach geopolityczno-społecznych na statek wsiada T. Dębicki. Wybiera się w podróż, o której marzył i przez długi czas starał się zaciągnąć. Pamiątką z wyprawy jest książka „Moienzi Nzadi. U wrót Konga” (Wyd. Dowody na istnienie).

 

tadeusz dębcki, dowody na istnienie, faktyczny dom kultury, Moienzi Nzadi. U wrót Konga

Można ją, jak zauważyłem na wstępie, odczytywać wielorako. Jest napisana językiem, który sprawi mi podczas lektury ogromną przyjemność. Od razu widać, że autor marzył o tej wyprawie, bo chłonie ją wszystkimi zmysłami. Opisuje najdrobniejsze zjawiska jakie obserwuje – przyrodnicze, społeczne i snuje quasi gospodarcze komentarze. Dzięki temu opowieść, która zaczyna się jak książka podróżnicza wskakuje szybko na wyższy poziom, stając się reportażem. Być może chwilami nieco zbyt mocno okraszonym odautorskim komentarzem, odsłaniającym stosunek Dębickiego do rzeczywistości, ale kiedy patrzymy na „Moienzi…” z perspektywy czasu, to nie przeszkadza. Mamy zatem opisy egzotycznego krajobrazu, ale z silnym akcentem humanizmu, który ujawnia się, kiedy na kartach pojawiają się wyzyskiwani ludzie.

Dębicki widzi różnice między ludźmi z cywilizowanej Europy, a „dzikimi”. Dobitnie wyraża swoje zdanie na ten temat „Nazywamy ich dzikimi, nie zdając sobie sprawy, o ile więcej jest ludzi dzikich wśród nas. Dzikszych niż zwierzęta, bo zwierzęta są lepsze od ludzi, zwłaszcza od tych >cywilizowanych<.” Tę ocenę znajdującą się na początku książki potwierdza, gdy swoją opinię konfrontuje na miejscu. Widzi upodlonych miejscowych pracowników, którzy przez nadzorców pracy są traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Kolonialiści są władcami wszystkiego, co znajduje się na podporządkowanych im terenach, także ludzi. A wszystko w imię zimnych ekonomicznych korzyści.

Opisywane zachowanie „cywilizowanych” jest prymitywne i nacechowane nienawiścią. I chociaż Dębicki potępia takie zachowanie, sam nie jest bojownikiem o równość wszystkich ludzi. Znajdziemy jego opinie na temat teorii ras, określenia tubylców jako naiwnych dzieci czy kobiet postrzeganych wyłącznie przez ich fizyczność. Jest zatem autor przeciwny kolonializmowi, ale już niekoniecznie tak stanowczo postępowy jest w kwestii równości. Doskonałym uzupełnieniem tekstu Dębickiego jest wstęp autorstwa Olgi Stanisławskiej, która pisze, między innymi, tak: „To, co uczyni jego relację wyjątkową na tle współczesnych mu czasów, to właśnie zadziwiająca wyrazistość poglądów Dębickiego – jego bezwarunkowy antykolonializm. W 1931 roku francuscy surrealiści, którzy zaprotestują przeciwko Wystawie Kolonialnej w Paryżu, domagając się „natychmiastowej ewakuacji kolonii”, pozostaną boleśnie osamotnieni. Do końca drugiej wojny światowej idee antykolonialne nie wyjdą w Europie poza wąski krąg komunistów i grupkę surrealistów właśnie. Na takim tle poglądy Dębickiego są zaskakująco współczesne.”

Książkę traktuję zatem jako dobrą opowieść o czasach minionych. Obecnie brzmi jednak też trochę jako „memento”, bo świat zaczyna niebezpiecznie dryfować w kierunku poglądów, które do niedawna wydawały się głęboko upchnięte do lamusa.

Na koniec podkreślę (kolejny raz) świetne teksty, które uzupełniają książki. Redaktor serii - Mariusz Szczygieł, dba o doskonały dobór autorów wstępów lub posłowi. Czyta się je jak osobne traktaty literackie.

Komentarze (12)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Natalia Jaranowska] *.vocus.co.nz

    Tak przepięknie zachęcasz do przeczytania tej książki, że jestem na tak!!! :)

  • Gość: [Mumnaopak] *.jmdi.pl

    Nie powiem nic odkrywczego, ale dobra recenzja to klucz do sukcesu. Niestety o takie, (mimo sporego grona recenzentów, krytyków i pasjonatów) coraz ciężej. Po przeczytaniu Twojej, jestem na tak. Teraz pozostaje mi przeczytać książkę i sprawdzić, czy udźwignąłeś temat :)

  • krasula93

    Tak się zastanawiam, czy Europa zapłaci kiedyś za grzechy kolonializmu (a może już płaci)? I czy Polska, jako kraj, który nie miał kolonii, odniesie z tej sytuacji jakąś korzyść?

  • Gość: [Radosna Chata] *.protonet.pl

    Bardzo ciekawa recenzja. Chętnie przeczytam :)

  • Gość: [wielopokoleniowo] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zainteresowałeś mnie nią, chętnie jej się przyjrzę :)

  • bookendorfina

    Chętnie zapoznam się z tą książką, ciekawe odniesienia, na które warto zwrócić uwagę. :)
    <a href="bookendorfina.pl>Bookendorfina</a>

  • znaciskiem

    Czytam, czytam i naprawdę świetnie się czyta :)

  • Gość: [LiliEss] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Po takiej recenzji nie pozostaje nic innego jak tylko przeczytać te pozycje :)

  • Gość: [Monika Pani Domowa] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Książka warta do przeczytania. Trafi na listę książek, które mam zamiar przeczytać :)

  • Gość: [Barbara] *.red-88-9-188.dynamicip.rima-tde.net

    Świetnie opisałeś książkę, aż chce się po nią sięgnać i czytać. Najlepiej do kubka gorącej kawy. :-)

  • axe007

    Super zachęta :)

  • Gość: [kreatywniejemy] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Świetny tekst:)

Dodaj komentarz

© Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci