Menu

Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego

o książkach, które zostawiają ślad w mojej głowie.

Wszystkie dzieci Louisa

oxyart

Debiutem Kamila Bałuka zachwycają się recenzenci i czytelnicy. To bardzo udana książka, co do tego nie ma wątpliwości. Bałuk posiada talent i dobrze, że trafił na najlepszych nauczycieli zawodu. Dzięki temu dostaliśmy świetny reportaż, w którym pobrzękują wybitne wzorce Polskiej Szkoły Reportażu.

Bałuk na końcu książki pisze, że pośród wielu tematów, jakie przyniósł na zajęcia w Instytucie Reportażu, ten tytułowy nie był ani pierwszy, ani ostatni. Na szczęście został przez mentora wybrany do realizacji. Zabrało to autorowi ponad dwa lata pracy, a efekt możemy poznać dzięki wydawnictwu Dowody na Istnienie.

Co znajdziemy w środku? Opowieść o pewnym Surinamczyku, który dzięki „pomocy” lekarza został ojcem dwustu dzieci – Połówek, jak mówią o sobie wszyscy urodzeni z jego nasienia. Było to możliwe, ponieważ w klinice bezpłodności doktora Jana Karbaata łamano wszelkie zasady. Zresztą używanie słowa „ojciec” wobec bohatera książki pozostaje sprawą dyskusyjną. Podobne dylematy miała Karolina Domagalska, która opisywała problemy par decydujących się na zapłodnienie metodą in vitro w kilku krajach europejskich (Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro, wydawnictwo Czarne). Reporterka pisze tam, że w języku szwedzkim dawca to „papafron”, co translator Google tłumaczy jako „tata nasion”. Bo czy ojcostwo to tylko przekazanie materiału genetycznego? Wkurzyłam się – mówi Amanda. – Dla mnie i reszty Połówek Louis jest dawcą. Moim ojcem był Beri, to on zmieniał mi pieluszki, nauczył jazdy na rowerze i bawił się ze mną lalkami Barbie. A z Louisem łączy mnie tylko DNA, nic więcej (s. 230).

Czytaj więcej: tutaj

baluk

© Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci