Menu

Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego

o książkach, które zostawiają ślad w mojej głowie.

Dzika biblioteka

oxyart

To taka biografia-bibliografia, czyli życiorys bibliofila albo rewers ze spisu życia. Paweł Dunin-Wąsowicz napisał książkę o książkach, które pojawiły się i wciąż się pojawiają w polu jego zainteresowań. Jeśli jednak szukacie uporządkowanej listy, jak w katalogu bibliotecznym, to nie znajdziecie. Autor zrobił psikusa czytelnikom zwiedzionym spisem treści.
Jest więc bardzo wielowątkowo i dygresyjnie, ale to nie wada książki, bo Dunin-Wąsowicz potrafi opowiadać z pasją i wszystko, o czym pisze „na marginesie”, ma zwykle charakter anegdotyczny. A nawet jeśli nie, to na pewno ta boczna odnoga jest równie ciekawa jak główny nurt.
Spoglądanie na biblioteki innych ludzi jest fascynujące. W ostatnich latach o swoich fascynacjach pisali choćby Justyna Sobolewska czy Eustachy Rylski, a Janusz Rudnicki próbował nawet pisać niektóre książki na nowo, uwypuklając wybrane szczegóły. Wszyscy wspomniani autorzy udowadniają tezę wypowiedzianą kiedyś przez Mariusza Szczygła: książka po wydrukowaniu przestaje należeć do człowieka, którego nazwisko widnieje na okładce. Dunin-Wąsowicz jest tutaj pisarzem szczególnym. Pod koniec lat 90. XX wieku wydał Widmową bibliotekę, czyli leksykon książek nieistniejących, a właściwie istniejących jedynie w innych książkach. Sukces powtórzył dwa lata temu, kiedy stworzył podobny spis, ale poświęcony wyłącznie literaturze polskiej.

dzika bblioteka, paweł dunin wąsowicz, wydawnictwo iskry
"Dzika biblioteka" zaczyna się jak typowa biografia. Dunin-Wąsowicz pisze o przodkach, udowadniając swoje inteligenckie pochodzenie, ale szybko przechodzi do Duninów zmyślonych, czyli osób o tym nazwisku, które pojawiają się na kartach przeróżnych powieści. Jedni bohaterowie są pozytywni, inni negatywni (o co Dunin-Wąsowicz ma żal). Na marginesie tej części książki pisze barwnie o dzieciństwie, gdy dla zabawy tworzył państwa oraz ich szczegółowe mapy na powiększających się z każdym dniem arkuszach papieru.
Dunin-Wąsowicz to tropiciel książek i przeróżnego rodzaju niuansów w nich zawartych. Przykładem jest wręcz obsesyjna pasja do poszukiwania różnic w wydaniach przygód Robinsona Crusoe (a za dziwactwo może uchodzić zainteresowanie literaturą poświeconą kolejnictwu). Najwięcej w swojej bibliotece ma tomów nieprzeczytanych, bo, jak sam przyznaje, książki kupuje kompulsywnie. Z kolei dzięki towarzyskiej aktywności autora Dzikiej biblioteki zawiera sporo ciekawostek z życia pisarzy (Krzysztofa Vargi, Agnieszki Drotkiewicz, Małgorzaty Rejmer i Andrzeja Stasiuka), muzyków (Muńka Staszczyka i Pawła Sołtysa) oraz wielu innych, którym książki pożyczał lub od których dostawał coś do czytania. Dunin-Wąsowicz to także twórca pisma „Lampa i Iskra Boża” (potem „Lampa”) oraz wydawca, dzięki któremu świat poznał Dorotę Masłowską.
"To nie ja odkryłem Dorotę Masłowską, tylko Tomasz Jastrun jako juror konkursu „Twojego Stylu” na dzienniki Polek. […] I potem parę opowiadań Doroty w „Lampie i Iskrze Bożej” się ukazało. […] Pogadaliśmy trochę o literaturze i zadeklarowałem, że wydam jej te smutne prozy, żeby miała „szacunek na osiedlu” – bo się wtedy trochę martwiła mało poważnym traktowaniem jej pisarstwa. […] Roboczo nazwaliśmy to netnowelą."
Bez względu na to, czy Dunin-Wąsowicz odkrył talent Masłowskiej czy nie, to książkę o jego fascynacji tomami przeróżnych opowieści czyta się znakomicie. Jak gawędę rock’n’rollowego druha, któremu z dzieciństwa pozostała miłość do zabawkowych kolejek i który opowiada o swoich odkryciach jak Nienacki o przygodach Pana Samochodzika bez unikania autoironii. Ma dystans do swojej pasji, a dzięki rodzicom traktuje ją całkiem serio. Dlatego w "Dzikiej bibliotece" nie znalazłem literaturoznawczego nadęcia, tylko sporą dawkę miłości do treści ukrytych między okładkami.

© Zdania Złożone... blog Artura Baranowskiego
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci